Kiwi w Nowej Zelandii: co pokazują dane o ochronie

Kiwi jest jednocześnie narodowym symbolem Nowej Zelandii i gatunkiem, którego liczebność zależy od tego, czy jego populacje objęto ochroną. Zagrożeniem nie są w tym przypadku cechy biologiczne ptaka, lecz drapieżniki wprowadzone na wyspy w czasach nowożytnych. Odpowiedzią na ten problem jest zestaw działań: kontrola drapieżników, programy wspomaganego rozrodu i lokalne grupy społeczne prowadzące ochronę w terenie. Skuteczność tych działań można oceniać na podstawie danych o przeżywalności piskląt i zmianach liczebności populacji, a nie deklaracji. Artykuł omawia najważniejsze wyniki i zestawia je z celami krajowego programu Predator Free 2050.

Kiwi – nielot, narodowy symbol Nowej Zelandii

Kiwi jako symbol i wskaźnik stanu przyrody

W Nowej Zelandii żyje obecnie około 70 tys. kiwi, a populacje niechronione kurczą się o około 2 proc. rocznie. Według Departamentu Ochrony Przyrody (DOC) oznacza to utratę około 20 osobników tygodniowo w populacjach, które nie są objęte żadną ochroną. Te dwie liczby wystarczą, by zrozumieć, dlaczego ptak, którego nazwa kojarzy się w Polsce głównie z owocem, stał się w swoim kraju przedmiotem jednego z najintensywniej prowadzonych programów ochrony gatunkowej.

Kiwi to nielot o włosowatym upierzeniu, mocnych nogach i bez ogona, uznawany za narodowy symbol i nieoficjalne godło Nowej Zelandii. Rodzaj obejmuje pięć gatunków: kiwi brunatnego, kiwi wielkiego (roroa), kiwi małego, rowi oraz tokoeka. Ptak żyje od 25 do 50 lat, a samica składa jajo, które według Save the Kiwi stanowi około 20 proc. jej masy ciała. To wysoka inwestycja rozrodcza w niewielką liczbę potomstwa, dlatego każde straty wśród piskląt i młodych osobników odbijają się na całej populacji.

Znaczenie symboliczne ma długą historię. Według nowozelandzkiego serwisu historycznego kiwi zaczęło pojawiać się jako symbol narodu w karykaturach od 1905 r., a do 1908 r. było już dominującym symbolem kraju w rysunkach satyrycznych. DOC podkreśla, że ptak jest „równo ceniony przez wszystkie kultury” Nowej Zelandii i symbolizuje wyjątkowość jej przyrody. Ta rola ma konsekwencje praktyczne: łatwiej pozyskać poparcie społeczne dla ochrony gatunku, który każdy mieszkaniec traktuje jako element własnej tożsamości.

Z tego powodu kiwi pełni funkcję wskaźnika: jego liczebność mówi więcej o skuteczności ochrony niż liczba rezerwatów na mapie. Dalsze sekcje weryfikują trzy popularne przekonania o jego losie i sprawdzają, co faktycznie wynika z dostępnych danych.

Mit pierwszy: kiwi ginie z własnej słabości

Rozpowszechniony pogląd głosi, że gatunek nielotny, żyjący na odizolowanej wyspie, jest z natury skazany na zagładę. Dane DOC wskazują na inną przyczynę. Bez zarządzania populacją tylko 10 proc. piskląt przeżywa pierwsze sześć miesięcy, a młode kiwi pozostają narażone na ataki gronostajów do czasu osiągnięcia masy około 1 kg. Źródłem problemu są drapieżniki, które trafiły do Nowej Zelandii z zewnątrz, a nie cechy biologiczne samego ptaka. Osobnym zagrożeniem dla dorosłych osobników są psy domowe, które omówiono w części z pytaniami. Organizacja Kiwis for kiwi zwraca ponadto uwagę, że gatunek pozostawał genetycznie niezmieniony przez miliony lat, co trudno pogodzić z tezą o wrodzonej niezdolności do przetrwania.

Rozróżnienie jest istotne z punktu widzenia analizy kosztów ochrony. Jeżeli przyczyną spadku byłaby słabość gatunku, każda interwencja byłaby stratą środków. Jeżeli przyczyną jest presja konkretnych czynników, zmniejszenie tej presji powinno przynieść wymierny efekt. Kolejne sekcje pokazują, że dane potwierdzają drugą interpretację.

Mit drugi: ochrona nie przynosi wymiernych efektów

Sceptyczna ocena ochrony przyrody wymaga porównania wyników z interwencją i bez niej. W przypadku kiwi takie porównania są dostępne, choć obejmują różne programy, więc nie należy ich traktować jak jednego eksperymentu.

WskaźnikBez interwencjiZ interwencją
Przeżycie kiwi do dorosłości5 proc. (pisklę urodzone w środowisku)65 proc. (Operation Nest Egg)
Rowi dożywające dorosłości w sezonieokoło 2około 50 (Operation Nest Egg)
Zmiana liczebności populacjispadek do 2 proc. roczniepodwojenie w ciągu dekady (Coromandel, intensywna kontrola drapieżników)

Operation Nest Egg: jak działa program

W ramach Operation Nest Egg zespoły wyszukują pary lęgowe, monitorują je nadajnikami i zabierają z gniazd jaja w wieku co najmniej 25 dni, które następnie inkubuje się w kontrolowanych warunkach. Nadajniki przymocowane do ptaków pozwalają wcześniej ustalić, gdzie i kiedy para gniazduje. Pisklęta wychowuje się w miejscach wolnych od drapieżników, aż osiągną masę około 1,2 kg, a więc taką, przy której potrafią lepiej bronić się przed gronostajami. Dopiero wtedy trafiają do środowiska naturalnego.

Przykład rowi

Rowi jest najlepiej udokumentowanym przypadkiem. DOC podaje, że jedyna naturalna populacja tego gatunku liczyła w 2015 r. około 450 osobników i żyje w lasach Ōkārito w South Westland, a największym zagrożeniem są gronostaje, których nie udaje się opanować samymi pułapkami. Według DOC dzięki Operation Nest Egg liczba ptaków dożywających dorosłości wzrosła z około 2 do około 50 na sezon.

Bilans jest więc jednoznaczny w ujęciu ekonomicznym: nakłady na inkubację i ochronę piskląt przekładają się na wielokrotnie wyższą przeżywalność. Ograniczeniem pozostaje skala, bo program dotyczy pojedynczych populacji i nie zastępuje ochrony siedlisk na dużych obszarach.

Mit trzeci: ochrona to sprawa wyłącznie państwa

Trzecie przekonanie zakłada, że ochronę kiwi prowadzi głównie administracja centralna. Według danych DOC ponad 90 grup społecznych i organizacji plemiennych (iwi) chroni kiwi na obszarze około 230 tys. ha. Współpraca DOC z organizacją Save the Kiwi trwa od 1991 r., a pozyskane w jej ramach środki, przekazane na projekty ochrony w całym kraju, przekroczyły 7 mln dolarów nowozelandzkich.

Model oparty na lokalnych grupach ma praktyczne uzasadnienie, które można wyprowadzić z natury zagrożenia. Kontrola drapieżników wymaga regularnej obsługi pułapek i stałej obecności w terenie, a tego nie zapewni jedna instytucja centralna. Jednocześnie opiera się on na zaangażowaniu wolontariuszy, co oznacza, że wyniki zależą od ciągłości finansowania i pracy wielu osób.

Kiwi nie wymiera z powodu własnej biologii: bez zarządzania traci około 2 proc. populacji rocznie, a przy intensywnej kontroli drapieżników liczebność może się podwoić w ciągu dziesięciu lat.

Predator Free 2050 pod krytycznym okiem

W lipcu 2016 r. rząd Nowej Zelandii ogłosił cel usunięcia z kraju do 2050 r. trzech inwazyjnych ssaków drapieżnych: szczurów, gronostajów i oposów. Zgodnie z doniesieniami NPR ssaki te zabijają około 25 mln rodzimych ptaków rocznie, a rząd przeznaczył na start dodatkowe 28 mln NZD. Premier John Key określił program jako najbardziej ambitny projekt ochrony przyrody realizowany na świecie.

Podejście sceptyczne wymaga rozdzielenia deklaracji od wyników. Cel na 2050 r. jest zobowiązaniem politycznym, a dostępne dane nie pozwalają rozstrzygnąć, czy zostanie osiągnięty w całości. DOC wskazuje jednak na pierwsze rezultaty, do których należy powrót kākā do Wellington i pojawienie się kiwi na wyspie Waiheke. Wnioski wymagają ostrożności: takie przykłady dotyczą wybranych obszarów i nie dowodzą skuteczności w skali kraju.

Wybór celów nie jest przypadkowy. Szczury, gronostaje i opos zostały wskazane jako gatunki odpowiedzialne za największe straty wśród rodzimych ptaków, więc program koncentruje się na przyczynie, a nie na skutkach. Ta logika jest spójna z danymi o kiwi, w których to presja drapieżników, a nie brak siedlisk, decyduje o przeżywalności piskląt.

Dla oceny programu kluczowe są dwie kwestie: koszt utrzymania kontroli na dużych, trudno dostępnych terenach oraz rozwój metod, które pozwolą usunąć drapieżniki bez rozwiązań wymagających stałego nadzoru. Dopóki te elementy pozostają otwarte, program pozostaje eksperymentem o wysokiej stawce, a nie gotową receptą.

Kiwi z Nowej Zelandii: jeden wniosek z liczb

Zestawienie danych prowadzi do jednego wniosku: los kiwi zależy od tego, czy populacja jest zarządzana. Ten sam gatunek traci około 2 proc. liczebności rocznie tam, gdzie brakuje ochrony, a w miejscach z intensywną kontrolą drapieżników potrafi podwoić populację w ciągu dekady. Pisklę urodzone w środowisku ma 5 proc. szans na dorosłość, a pisklę objęte Operation Nest Egg aż 65 proc.

Ta zależność ma znaczenie wykraczające poza jeden gatunek, ponieważ wiele rodzimych ptaków Nowej Zelandii ginie z tych samych powodów. Pokazuje, że o skuteczności ochrony przyrody rozstrzygają mierzalne interwencje ukierunkowane na konkretne zagrożenia, a nie sama obecność symbolu na godle czy banknocie. Trzeba przy tym zachować ostrożność metodologiczną. Zestawione wyżej wskaźniki pochodzą z różnych programów, lokalizacji i lat, więc nie stanowią jednego badania porównawczego. Wskazują kierunek zależności, ale nie pozwalają przewidzieć, jaki efekt uzyska konkretny projekt w innych warunkach.

Kto ocenia programy ochrony, powinien pytać o wskaźniki przeżywalności, a nie tylko o liczbę objętych nimi hektarów.

Najczęściej zadawane pytania o kiwi

Czy kiwi potrafi latać?

Nie. Według DOC kiwi to ptak nielotny, o włosowatym upierzeniu, mocnych nogach i bez ogona. Pisklęta wykluwają się w pełni opierzone, a młode osobniki potrzebują od trzech do pięciu lat, by osiągnąć rozmiar dorosłego ptaka. Wolne tempo dojrzewania oznacza, że strata jednego młodego ptaka jest odczuwalna dla populacji przez wiele lat.

Dlaczego Nowozelandczyków nazywa się Kiwi?

Według nowozelandzkiego serwisu historycznego przydomek ma dwa prawdopodobne źródła. Pierwsze to rola ptaka jako symbolu narodowego, widoczna w karykaturach od 1905 r. Drugie to pasta do butów Kiwi z początku XX w., znana żołnierzom, których w czasie I wojny światowej zaczęto nazywać Kiwi zamiast wcześniejszych określeń. Reprezentację w lidze rugby nazwano tak w 1921 r., a oficjalnie nosi tę nazwę od 1938 r.

Czy owoc kiwi ma związek z ptakiem?

Tak, ale pośredni. Owoc nazywano wcześniej chińskim agrestem, a krótko używano też nazwy melonette. Ostatecznie w 1959 r. przyjęto nazwę kiwifruit, ponieważ amerykańskie cła na melony były bardzo wysokie, więc nazwa z „melonem” utrudniałaby eksport. Nazwa nawiązuje do przydomka Nowozelandczyków, a ten do ptaka.

Jak zachować się w pobliżu siedlisk kiwi?

Największe znaczenie ma kontrola psów. DOC podkreśla, że pies może zabić kiwi już przez zabawne szturchnięcie. W regionie Northland średnia długość życia dorosłego kiwi brunatnego skróciła się z powodu psów do 14 lat, choć gatunek może żyć od 25 do 50 lat. Odwiedzający tereny występowania kiwi powinni trzymać psy na smyczy albo zostawiać je poza takimi obszarami.

Kto finansuje ochronę kiwi?

Kluczową rolę odgrywa DOC we współpracy z organizacją Save the Kiwi, która od 1991 r. zebrała i przekazała ponad 7 mln dolarów nowozelandzkich na projekty ochrony w całym kraju. Do finansowania dochodzą programy rządowe, takie jak Predator Free 2050, oraz praca lokalnych grup społecznych chroniących ptaki na około 230 tys. ha. Efekty tej pracy widać lokalnie: na Coromandel, gdzie kontrola drapieżników jest intensywna, populacja podwaja się co dekadę.

Partner Strony: ecovibes.pl