Sonia urodziła się w Gdyni, chociaż jak podkreśla, od urodzenia mieszka w Gdańsku. Miejsce urodzenia Soni (przez jedno „i” - to także jej nowy pseudonim w wolontariuszowych kręgach). wynika tylko i wyłącznie ze skierowania jej mamy do szpitala w Gdyni, kiedy Sonia nagle zaczęła przychodzić na świat. Studentka gospodarki przestrzennej, chociaż sama nie wie czemu. Kierunek wybrała z przypadku. Sonia do liceum i to do klasy z wykładowym językiem niemieckim tez trafiła przypadkiem. Jak sama mówi – Nie znosiłam niemieckiego w gimnazjum, a w liceum trafiłam do klasy dwujęzycznej i miałam aż 18 godzin niemieckiego w tygodniu - . Sonia złożyła cztery podania na studia: na filologię angielską, germanistykę, finanse i rachunkowość oraz gospodarkę przestrzenną. Finanse, dlatego, że od zawsze lubiła liczyć, lubiła matematykę i papierkową robotę. Przez to między innymi trafiła na akredytację w UEFA. Na drugim roku studiów licencjackich Sonia w ramach Erasmusa wyjechała do Bremy. Jak sama wspomina - Dobrze mi się tam studiowało, zazwyczaj jest tak, że zajęcia dla erasmusów są w języku angielskim, ale moje były w języku niemiecki i tak wolałam, że były w niemieckim. Ten wyjazd bardzo mi pomógł uwierzyć w siebie, otworzyć się i to nie tylko językowo i przekonać się o tym, ze wiele można zdziałać. Ponadto wyjazd nauczył mnie samodzielności, to był mój rok studencki, bo po raz pierwszy byłam bez rodziców. Wbrew wszystkiemu doznałam szoku kulturowego, nie w momencie kiedy przyjechałam do Niemiec, ale po powrocie do Polski. Dlaczego? Ludzie tam są bardzo otwarci, nie czuć takiego pędu, ludzie się uśmiechają. Raz zdarzyło się tak, że podczas jazdy tramwajem w Bremie, przytrafił się wypadek, Sonię czekały godziny w korku, ale jak mówi – Pan tramwajarz był tak miły i uprzejmy, że stanie w korku też było miłe. Powiedział do nas tak bardzo ładnie: „Liebe Fahrgäste”, czyli w wolnym tłumaczeniu na polski „Szanowni goście podróżujący razem z nami tramwajem”-. Początki na Erasmusie były ciężkie, pierwszą prezentację na zajęciach w Niemczech Sonia w całości odczytała z kartki. Pod koniec pobytu, również przygotowała prezentację, ale tym razem w całości opowiedziała ją własnymi słowami i co więcej – poprowadziła nawet dyskusję! Sonia od dłuższego czasu zastanawiała się nad wolontariatem, przeglądała różne strony internetowe, aż w końcu odważyła się przyjść do Centrum Wolontariatu we Wrzeszczu. Zgłosiła się również dlatego, bo o wolontariacie zaczęło być głośno w związku z Euro 2012. - Zglosilam się na Dzień otwarty PGE Arena, a później tak się to wszystko potoczyło, że podczas wakacji zgłaszałam się na wszystkie akcje jakie tylko były. Podobało mi się to, ze można było bardzo wiele rzeczy zobaczyć od kuchni, nauczyć się i dowiedzieć czegoś nowego – mówi Sonia. - Wolontariat daje tak dużo, ze ciężko ująć to jednym słowem, człowiek się rewelacyjnie rozwija i daje to niesamowitą energie do działania. Teraz wszystkie plakietki z akcji wiszą u mnie w pokoju na lustrze i każdą kolejna dokładam – mówi Sonia.
Rusza wielka, zimowa tradycja, czyli Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Orkiestra tym razem zagra z pompą już 8 stycznia i będzie zbierała pieniądze dla mam, bo zdrowa mama to zdrowy wcześniak i zdrowe dziecko. Orkiestra już powoli kończy rekrutację wolontariuszy, a później nie pozostaje już nic innego, jak tylko wielki koncert. Ten w tym roku zorganizuje Miasto Gdańsk we współpracy z Regionalnym Centrum Wolontariatu w Gdańsku. Dozobaczenia 8 stycznia na Targu Węglowym!

